David Byrne – Tiny Apocalipse (utwór)
Do tej kompozycji dotarłem poprzez przygotowania do recenzji najnowszego – tegorocznego albumu pt. Who Is The Sky. Takie „osłuchanie się” przed recenzją, to jednak dobra rzecz, bo bez tego poniższego utworu albo bym nie poznał, albo zetknąłbym się sporo później.
David Byrne jak nikt inny potrafi czule śpiewać o znoju codzienności.
Zagrany w stylu tzw. Hold Music – relaksującej muzyki którą słyszymy podczas czekania czy to w windzie czy na połączenie telefoniczne – Tiny Apokalipse w sposób lekki opowiada o temacie wagi ciężkiej.
Odbieram go jako utwór o nadchodzącej starości, o tym co nieuchronne jeśli tylko będzie nam dane żyć. O pierwszych i ostatnich oznakach demencji, o stopniowym wygaszaniu człowieka – bo każdy dzień to jak śpewa Byrne jest „maleńką apokalipsą”.
To także piosenka o wieku średnim- o tym momencie pomiędzy trzydziestką a czterdziestką ,kiedy zaczynamy martwić ciśnieniem krwi, choć dopiero co kupiliśmy nowy samochód i urządziliśmy dom. O najpierw małych, później większych zanikach pamięci.,
To kawałek o tym, że w tych codziennych maleńkich apokalipsach, w końcu przychodzi okres starości: w dalszej części tekstu David Byrne snuje historię człowieka, który musi zażywać tabletki żeby chociaż przez część dnia czuć się przyzwoicie – osoby czasowo oddelegowanej do jakiejś instytucji, która nie ma wyboru, musi się do takiego życia przystosować.
Tiny Apokalipse opowiada smutną prawdę, że dzień po dniu „po troszeczku” tracimy kontrolę nad swoim zdrowiem. Jest to nieuniknione. I że w wielu ludziach jest bunt na ten stan rzeczy – na konieczoczność leczenia, dbania o zdrowie czy zażywania leków.
Utwór: Tiny Apokalipse
Producent: David Byrne
Album: Grown Backwards
Kraj: Mieszka w USA (Nowy Jork) pochodzi ze Szkocji (Dumbarton)
Gatunek: Art Pop / Chamber Pop
Wytwórnia: Nonesuch Records
Światowa data premiery:
16 marca 2004





