Sprzęt na którym słucham muzyki

Między Nami Słuchaczami #3 – Na czym słucham (i dlaczego)

Kilka dni temu zapytałem Was: „na czym najczęściej słuchacie muzyki i czy ma to dla Was znaczenie?” Zwróciłem się do Was, bo jestem autentycznie ciekaw, jak podchodzicie do tego tematu. Czy macie jeden sprzęt, czy kilka do różnych zastosowań. I wreszcie, czy w ogóle wybór sprzętu jest dla Was ważny? Każdy ma różne potrzeby i nie ma obiektywnej odpowiedzi na ten temat. W nawiązaniu do Waszych odpowiedzi powstał więc tekst, w którym odpowiadam na to pytanie osobiście.

Dla mnie sprzęt do słuchania muzyki jest bardzo ważnym narzędziem. Choć raczej wybór sprzętu audio to nie zakup na całe życie, potrafi on poważnie wpływać na frajdę z słuchania. Dzięki sprzętowi mamy szansę wyciągnąć smaczki z nagrania. Sam sprzęt ma też jakiś charakter tonalny, który nadaje określone brzmienie utworom. Druga sprawa, że nawet najwyższej klasy sprzęt, na którym słuchamy muzyki, nie będzie nam służył wystarczająco do wszystkich zastosowań. A że ja sam mam duże potrzeby związane ze słuchaniem, sprzętów do odsłuchu muzyki mam kilka. Bardzo różnej klasy i co za tym idzie, w różnych przedziałach cenowych.

Obecnie używam:


Bowers & Wilkins Px8. Słuchawki zamknięte, nauszne z ANC . Używam ich podczas spacerów, na ulicę do komunikacji miejskiej i do oglądania TV. Korzystam z nich podczas grania na moich konsolach do gier.

Słuchawek wokółusznych, otwartych Meze 109 Pro połączonych z DAPem FiiO M23. Używam do spokojnych odsłuchów domowych, kiedy mogę się skupić na muzyce.

Słuchawek dousznych, Bluetooth AirPods trzeciej generacji. Używam ich w trakcie zasypiania, kiedy leżę w łóżku. Do oglądania filmów na VOD, kiedy akurat ładuję Bowers & Wilkins Px8.

Głośników Microlab Solo 6C połączonych z DAC FiiO E10K Olympus 2. Używam do słuchania podczas redagowania tekstów na MA, słuchania podczas robienia porządków, luźnego słuchania w tle dla siebie lub gości.

Słuchawki ANC –  bezpieczny wybór dla większości 


Do niedawna bazowałem przede wszystkim na słuchawkach Bluetooth z ANC. Czyli bazowałem na słuchawkach bez kabelka, które wygłuszają dźwięk z zewnątrz, kiedy tego chcemy lub wręcz przeciwnie: wyłapują dźwięki z otoczenia. Są one bardzo wygodne, praktyczne i uniwersalne. Dobry model nadaje się zarówno na spacer, do jazdy komunikacją miejską, do zakupów i do odsłuchów domowych.

Bowers & Wilkins Px8



Ponieważ przeczytałem mnóstwo pozytywnych recenzji oraz sporo artykułów o specyfice brzmienia, zdecydowałem się na zakup Bowers & Wilkins Px8. Czy jestem z nich zadowolony? Częściowo tak. Oferują dość neutralne brzmienie, z wyraźnie zaznaczonym basem, który może nie ma dużej masy, ale potrafi zejść nisko. Wysokie tony są wyraźne, ale nie podkreślone – w porównaniu do niektórych modeli mogą wydawać w tych rejestrach nieco matowe. Scena (jak na słuchawki typu zamkniętego) jest… przyzwoita. Tłumienie otoczenia zdecydowanie daje radę w różnych warunkach. Szkoda, że słuchawki o tak biżuteryjnym i efektownym wyglądzie, po półtorej roku dość intensywnego użytkowania, stały się wyraźnie zużyte. Nauszniki  z kremowego beżu starły się do czarnego koloru, a na brązowych elementach widać liczne ciemne otarcia.

Sennheiser Momentum 4 (słuchawki dawniej przeze mnie używane)

Z tego typu słuchawek zdecydowanie bardziej polecam model, który posiadałem wcześniej: Sennheiser Momentum 4 – słuchawki może w swojej sygnaturze brzmienia wyraźnie mniej neutralne i z pewnością nie wykonane tak elegancko. Jednak ich wyraźny specyficzny żyłkowaty, klubowy bas może się podobać,a  słuchawki mimo plastikowego wykończenia, zdecydowanie lepiej znoszą próbę czasu. Z beżowych słuchawek nie odchodzi farba. Są też wyraźnie tańsze, a bateria trzyma dwa razy dłużej. (choć 30 godzin w Bowers & Wilkins Px8 to przyzwoity wynik)

Zmierzam do tego, że nawet najlepsze słuchawki z ANC nie dadzą takiej sceny i szczegółowości brzmienia jak wysokiej klasy słuchawki otwarte na kablu. To kwestia budowy (słuchawki zamknięte nie mają zazwyczaj tak szerokiej sceny). Warto też zwrócić uwagę, że część ceny to koszt produkcji mikrofonów, które znajdują się w nausznikach oraz ich funkcji dodatkowych.

I w końcu kupiłem słuchawki otwarte na kabelku Meze 109 Pro.

Po kilku podejściach ze słuchawkami Bluetooth i ANC, całkowicie zmieniłem podejście do zakupu kolejnego modelu. Chciałem słuchawek bezkompromisowych, które swoje pazury pokażą w odsłuchu domowym. Takich, których z samego założenia nie będę wynosić z mieszkania. Nie chciałem kupować ich na ślepo, dlatego pojechałem do Krakowa do sklepu z szerokim asortymentem słuchawek otwartych MP3store.

Przesłuchałem blisko dziesięć modeli słuchawek i wybrałem Meze 109 Pro. Ponieważ słuchawki na kabelku potrafią być wybredne, jeśli chodzi o źródło dźwięku, a sam przy odsłuchu dużo chodzę, dobrałem do niego DAP-a FiiO M23. W sklepie wyglądało to tak, że do dwóch różnych DAP-ów  (czyli takich mobilnych urządzeń na Androidzie z bebechami audio) podpinałem różne słuchawki, aż dokonałem wyboru.

Meze 109 Pro – jak grają w połączeniu z FiiO M23?


Zestaw ten oferuje brzmienie skrzące i rześkie. Słuchawki te brylują znakomitymi wysokimi tonami – są szczegółowe, rozdzielcze. Bas potrafi mieć swoją masę i złożoność, ale przy muzyce elektronicznej i klubowej, na domyślnych ustawieniach czasem brakuje mu zejścia i impetu. Jeśli chodzi o te dwie ostatnie cechy, na tym polu lepiej sprawują się zarówno Bowers & Wilkins Px8, jak i Momentum 4. Na szczęście bas można zmodyfikować w EQ i wtedy Meze 109 Pro schodzą poziom niżej, nadal nie mając jednak uderzenia jak modele z ANC.

Swoje wady Meze 109 Pro zdecydowanie nadrabiają stereofonią, przestrzenią dźwięku, jego pozycjonowaniem, a także przejrzystością. Muzyka nie zbija się  w jednolitą masę – zarówno głosy, jak i instrumenty mają dobrą separację. Meze 109 Pro bardzo naturalnie odwzorowuje kop perkusji i masę, jaką niesie ze sobą klasyczne instrumentarium. Jest tu powietrze i przestrzeń, czego brakuje trochę modelom z ANC. Meze 109 Pro to brzmienie raczej jasne, ale ocieplone basem. Z pewnością nie jest to granie neutralne.

Microlab Solo 6C – Głośniki, które polecam!

Microlaby kupiłem w 2012 roku i w bardzo dobrym stanie służą mi do dziś. Jeśli nie macie dużego budżetu na głośniki lub macie do nagłośnienia niewielki pokój, spokojnie je polecam! Przeszły niejedną imprezę na akademiku, przegrały pewnie tysiące godzin, a bas nadal schodzi nisko i brzmienie wciąż jest stosunkowo czyste. Jak na swoją cenę, to prawdziwe złoto.

Razem z DAC-iem FiiO E10K Olympus 2 to brzmienie raczej ciemne, z podkreślonym (jak na głośniki bez subwoofera) basem. Zestaw ten gra – jak na swoją cenę – stereofonicznie, przestrzennie i dość masywnie, choć brak tu jakiegoś wysublimowania dźwięku. Nie ma w nich dużej detaliczności. Z racji tego, że mieszkam w bloku i mam sąsiadów – w ogóle nie planuję inwestować w tego typu sprzęt.

Na deser: słuchawki do spania czyli klasyczne AirPodsy trzeciej generacji

I w końcu AirPodsy trzeciej generacji sparowane z iPhonem, słuchawki bardzo nastawione na wysokie tony, nie oferujące oczywiście szczegółowości ani Bowers and Wilkins Px8 ani tym bardziej Meze 109 Pro. Słuchawki kupiłem ze względu na wygodę ich użytkowania, malutki rozmiar i fakt, że nie są dokanałowe. Parują się z iPhonem bez problemu, nie czuć ich w uszach i są idealne, kiedy mam problemy z zaśnięciem. Nie są to wyżyny dźwiękowego wysublimowania, bardziej solidna „pchełkowa” średnia. Ten model spełnia jednak swoją rolę, a kiedy moje Px8 akurat się rozładują, zaskakująco dobrze nadają się do oglądania serwisów VOD (zwłaszcza kiedy ma się kostkę Apple TV).

Podsumowując:


Jestem zadowolony z zestawu urządzeń, które posiadam. Jednocześnie jestem świadomy tego, że gdybym mógł przetestować bezstresowo,  w jakimś dłuższym czasie słuchawki i głośniki, mój wybór prawdopodobnie padłby na inne modele, ponieważ znałbym rynek. Ten wpis napisałem z perspektywy człowieka, który zwyczajnie natknął się na wybrane modele na podstawie tego, co sam przeczytał. Jedynie Meze 109 Pro było wyborem na podstawie odsłuchów, ale jednak odsłuch w sklepie pod presją czasu – to nie to samo, co możliwość swobodnego posłuchania w domu.

Przeczytaj też poprzedni felieton z cyklu Między Nami Słuchaczami

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x