Ninajirachi – I Love My Computer (recenzja) – list miłosny do Electropopu i IDM

B6BF0A21-5B7B-48CC-8BFE-7F1A0B807721 Ninajirachi – I Love My Computer (recenzja) - list miłosny do Electropopu i IDM Recenzje

Był poniedziałek. Starym, zwyczajem odsłuchiwałem sobie playlisty „Odkryj w tym tygodniu“ na Spotify. Po kilkunastu utworach miałem jednak dość – algorytm tym razem, wyjątkowo się nie spisał. Zajrzałem wiec do listy premier w serwisie Album Of The Year. Kilka prób odsłuchów później trafiłem na I Love My Computer. I wsiąkłem. Od tamtej pory nie słucham niczego innego! Pochodząca z Sydney dwudziestosześciolatka opisywanym tutaj albumem rozbiła bowiem bank, pokazując elektroniczniej scenie, jak zrobić niesamowity, wręcz wybitny debiut. Nie pojawiła się znikąd – trzy lata temu nagrała  nieszablonowy mixtape, ale dopiero w formacie pełnego albumu w pełni rozwinęła skrzydła.

Co tu właściwie mamy? To tak jakby wymieszać Grimes z okresu Art Angel z Crystal Castles II i III  oraz wokalem w stylu Kero Kero Bonito. Nie jest to wymyślanie koła na nowo ani konceptualne wyważanie drzwi, bardziej ustalenie proporcji, które działa niezwykle skutecznie

Ninajirachi wygrywa temperamentem i wyczuciem. Jej brzmienie jawi się jako powiew świeżości, porównywalny do mojego ulubionego debiutu Bathsa – Cerulean z 2010 roku. I tam i tu mamy muzyczną karuzelę osadzoną jednak w ramach pewnych zasad. O ile u Bathsa mianownikiem była rozmarzona euforia, tak u australijki mamy taneczną agresję i tupet osadzony w kontrastującej wszystko nostalgicznej mgle.

To album, który paradoksalnie orbituje gdzieś pomiędzy byciem  „post“ a „neo“. Jednocześnie nowoczesny i świeży, a zarazem odwołujący się do elektropopu lat dwutysięcznych. Zdecydowana większość utworów ma w sobie ogromne, młodzieńcze pokłady energii. Słychać, że jest to album wykonany przez osobę młodą, ale mamy tu też niesamowitą finezję i wyczucie.

PODSUMOWUJĄC

I Love My Computer – odpowiednio wypromowane – mógłby stać się  dla wielu młodych słuchaczy albumem będącym punktem wyjścia. To dzieło które ma potencjał wychować nowych słuchaczy elektroniki. Przemysł muzyczny rządzi się jednak swoimi prawami i nie musi tak być. Dla mnie jednak I Love My Computer to powiew świeżości, którego szukałem od lat. Jest to brzmienie, które przywraca wiarę w zanikający albumowy format. Dlatego ode mnie z czystym sumieniem ocena maksymalna.

Utwór: Infohazard
Album: I Love My Computer
Producent(ka) Ninajirachi (Nina Wilson)
Kraj: Australia (Sydney)
Gatunek: Electrohouse / Electropop / IDM
Wytwórnia: NLV
Sprawdź też: Magdalena Bay – Imaginal Disc VS Charli XCX – Brat
Światowa data premiery:
8 sierpnia 2025


Rewelacja - 100%

100%

ALBUM WYBITNY

Takie krążki zdarzają się raz na kilka lat.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x