Blood Orange – Essex Honey (Recenzja) – kojąco o tym co minęło…
Devonté Hynesa kojarzyłem jako pastiszowego retro gościa, któremu blisko jest do Twin Shadowa – często wydawał się puszczać okiem do słuchacza nie będąc w stu procentach serio. Robił to przy tym skutecznie, grając muzykę na styku r’n’b, soulu, funku, hip hopu i chillwave’u.
Szlachetny lecz lekki
Essex Honey jest w porównaniu do poprzedników znacznie inne – intymniejsze, bardziej retrospektywne i melancholijne, poważniejsze i – choć bardziej eksperymentalne – paradoksalnie znacznie subtelniejsze w środkach. Bliżej temu albumowi do The Colour of Spring od Talk Talk niż do poprzednich dokonań Brytyjczyka. Jest tu pewna jazzowa swoboda i lekkość, to album który płynie, a zaproszeni liczni wokalni goście – choć nadają muzyce błysku – nie odchodzą od narzuconej w albumie konwencji.
To krążek choć dość nieregularny w strukturze, to bardzo spójny. Nieco introwertyczny lecz pięknie wyprodukowany – słychać doświadczenie Deva Hynesa, które zdobył produkując ścieżki dźwiękowe do filmów. Odbijają się też echa zainteresowania muzyką klasyczną – Dev Hynes miał okazję grać kilka koncertów. Jest w brzmieniu Essex Honey pewna szlachetność, trochę tak jakby piło się najwyższej klasy koniak.
W związku z ambicjami i pewną gatunkową zwiewnością tego krążka jest kilka jego cech które zasługują na uwagę. To jedyny album w historii MA, którego z a w s z e słuchałem od początku do końca, nie idąc na wyrywki. Każdorazowo miałem poczucie, że niedostatecznie się zapoznałem, „pokuszę się o jeszcze jeden odsłuch”. To ciekawe jak lekko ten album „wchodzi” jako całość, ale też – mimo wielokrotnych przesłuchań – nie jestem w stanie zanucić nawet jednej melodii. Zdecydowanie nie jest to przebojowa płyta, co nie oznacza, że jakościowych melodii i ciekawych momentów nie ma. Zawsze podczas odsłuchu jestem przyjemnie zaabsorbowany i zaciekawiony.
Nostalgiczny, odwołujący się do młodości producenta Essex Honey, pięknie wpisuje się w końcówkę lata. Jest to album, który powstał z poczucia straty i tęsknoty za matką. Te smutne emocje – choć obecne – nie ciążą jednak na tym albumie. Hynesowi udało przetworzyć osobistą stratę w coś uniwersalnego, co nie przytłacza, tylko koi. Jest to album bardzo gładki w odbiorze, choć niepozbawiony sporych ambicji. Ta umiejętność połączenia szlachetnego gatunkowo grania z przystępnością – to rzadka cecha, godna odnotowania.
Podsumowując
To płyta którą trudno jest rozłożyć na single czy refreny. Pokazuje lekką i szlachetną odsłonę melancholii. Essex Honey warto poznać, bo to prawdziwie staroszkolne granie, którego dziś praktycznie się nie nagrywa.
Utwór: Mind Loaded (ft. Caroline Polachek, Lorde. Mustafa)
Producent: Blood Orange (Dev Hynes)
Kraj:obecnie USA (Nowy Jork) pochodzenie: Wielka Brytania (Londyn)
Album: Essex Honey
Wytwórnia: RCA,
Gatunek: Alt Pop / Sophisti Pop / Alternative R&B
Posłuchaj też: Grant Hart – The Argument
Światowa data premiery:
29 sierpnia 2025
Warto! - 83%
83%
To bardzo dobra płyta





