Okładka albumu

Grant Hart – The Argument

Jest to recenzja archiwalna powstała w 2013 roku.

Nie kojarzyłem wcześniej tego ekscentrycznego pana, o wyglądzie przypominającym skrzyżowanie Gary’ego Oldmana z Gary’m Sinise. Grant Hart wspólnie z Bobem Moulde’em, założył Hüsker Dü, gdzie przez długi okres czasu był perkusistą. Wydał trzy solowe albumy, o których pamięta niewielu. Prezentowany tutaj The Argument jest czwartym.

Odkąd redaguję MA jakoś dziwnym trafem nie lubię długich albumów. Prezentowany tutaj ma dwadzieścia indeksów, które trwają łącznie ponad siedemdziesiąt cztery minuty. Jest to album niezwykle lekki jako całość. Słucha mi się tego bardzo przyjemnie bo utwory mijają bardzo płynnie, a niektóre połączone są ze sobą niezwykle przemyślnie.

[

Inna sprawa, że paradoksalnie trudno mi jest znaleźć wspólny mianownik dla muzyki zawartej na The Argument. Bardzo fajnie się jej słucha jednak, jest trochę jak znaczna część polskich turystów za granicą. Skarpetki do sandałów nie pasują. Grant Hart w mrocznej balladzie śpiewa /„We will build a whole new kingdom”/ i skanduje razem z chóren tytułowe „Awake! Arise!” by na tej samej płycie w utworze granym na mandolinie oraz grzebieniu śpiewać rozmyślaniu w ogrodzie pod jabłonią. Utwór z jabłonią sąsiaduje zaś z posępnym przypominającym obrzęd The Argument… i tak w kółko!

Ciekawe utwory na płycie The Argument od Granta Hart

Momentów ciekawych jest na płycie wiele. Przede wszystkim pierwsze pięć indeksów! Interesujący, podniosły motyw w pierwszym Out Of Chaos. Potem klasycznie rockowy Mornigstar, trochę melodycznie na jedno kopyto, jednak posiadający odrobinę wakacyjnej magii. Wspomniany intrygujący, mroczny Awake! Arise! No i mój faworyt na płycie – optymistyczny, prosty i pięknie zaaranżowany If You Have The Will. Jest on rewelacyjnie połączony z sąsiednim „I Will Never See My Home” *. Do tego momentu byłem zauroczony, jest to misz – masz muzyczny, zrobiony gustownie i z dystansem. Niestety później jest już różnie.

Niestety stanowcza większość muzyków tworząc tak długie albumy sama podkłada sobie nogę. Dziwię się, że Grant Hart nagrywając w studiu najgorszy gatunkowo kawałek country – Letting Me Out, nie powiedział producentowi „Stary, to bez sensu, głupio się czuję śpiewając to”. No, ale muzyka Country, weszła już w mentalność amerykańskim muzykom starszego pokolenia i Grant Hart popełnia podobny błąd co przykładowo Robert Plant na (dobrym jako całość) Band Of Joy.

Sam wahałem się co zrobić, czy pokazać Wam muzyczne skarpety do sandałów i skórzanej kurtki, czy fajny album. Tutaj jednak zawsze obowiązywała ta druga reguła więc:

* Wspomniany utwór bardzo kojarzy mi się z tegorocznym singlem Davida Bowie – Where are we now? W ogóle te płyty są do siebie nieco podobne, choć The Next Day jest zdecydowanie bardziej spójny muzycznie.

Przeczytaj też recenzję Arctic Monkeys – AM

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x