Forest Swords – Engravings
„Miecz jest duszą samuraja;
Jeżeli ktoś o nim zapomni lub go utraci
nie będzie mu to odpuszczone”
Fragment testamentu szoguna Jeyasu z rodu Tokugawa
***
Matt Barnes nazwał swój projekt doskonale! Facet bazuje na podobnym patencie co Gold Panda. Obaj inspirują się dalekim wschodem, korzystają z zasobów instrumentów, które kojarzymy jako orientalne. Mają również wspólnego kolegę w postaci laptopa z oprogramowaniem – co w muzyce producenckiej jest obecnie oczywistością.
Jest jednak kilka cech, które każą umieścić tych twórców po przeciwnych stronach jednej tabeli. Kto słuchał ten wie: sielanka na ganku u poznanego w gościnie hindusa , kontra klimat zagrożenia w prastarym lesie, gdzie w każdej chwili może wyskoczyć Ninja, który migiem poderżnie Ci gardło!
Dziwny powolny łamany rytm oraz brzmienie instrumentów imitujących przyrodę powodują rzecz jasna ten drugi efekt. Mamy tu mnóstwo przestrzeni – uzyskanej w znacznej mierze dzięki pogłosowi. Nie wiem, gdzie Matt Barnes nagrywał poszczególne ścieżki, sporo jednak wskazuje na to, że mogły być to pomieszczenia wykonane z marmuru lub kamienia. Kto wie – może nagrywał też w jaskini – w każdym razie spora część dźwięków tak właśnie brzmi.
O ile w stricte technicznej formie wyrazu, duży wpływ na Barnesa, mogły wywrzeć projekty Dub Ambientowe*, jeśli chodzi o budowanie napięcia słychać silną inspirację muzyką filmową. Dźwięki są bowiem oparte na dziwnego rodzaju suspensie, który powtarzany, ciągle wywołuje emocje.
Barnes potrafi zaskakiwać i robi to w pięknym stylu. Mistrzostwem jest tu Onward, w którym zapętlone dźwięki tworzą klimat osaczenia, a zarazem wprawiają w koncentrację. Z pozoru nic ciekawego, się nie dzieje, w końcu ile możemy słuchać tego samego zapętlonego motywu. Potem pojawia się podniosła melodia, bębny, i urwanie motywu pod koniec utworu. W ten sposób utwór z początku irytujący przeistacza się w intrygujący od pierwszych sekund, aż do końca.
Matt Barnes jest doskonałym ilustratorem. Moim jedynym ( i poważnym zarazem) zarzutem, jest to, że nie czuję absolutnie żadnej stylistycznej zmiany od czasu debiutu w 2010 roku. Ba! Kiedy, przypominałem sobie poprzednią epkę, zlewały mi się one w pamięci w bardzo nieprzyjemny sposób. Mimo, że na swoim pierwszym pełnoprawnym krążku dopracował swój koncept, nie jestem w stanie wymienić konkretnej cechy odróżniającej go od poprzednika. Czy było to świadome założenie, czy też od tego producenta nie usłyszymy już nic innego? Kiedyś się o tym przekonamy. Na dzień dzisiejszy mamy bardzo dopracowaną płytę, która z odsłuchu na odsłuch wciąga coraz bardziej.
***
„Wiecznie niespokojny, powinieneś przez całe życie poszukiwać odpowiedzi, jak sprostać regułom Drogi, praktykować wytrwale i bez ustanku. To właśnie jest Droga” – Bushidō **
Utwory:
Thor’s Stone —> http://www.youtube.com/watch?v=ELsN-su1_t0
*oparte na mocnym basie i rytmie
**za wikipedią: „niepisany zbiór zasad etycznych japońskich samurajów; kodeks wojskowy okresu feudalizmu”





